Dyscyplina to wolność?

Jak to jest z naszą wolnością. Słuchałem dzisiaj ciekawego podcastu Tima Ferrisa, na wyżej wymieniony temat.
Zgadzam się z tym, że samodyscyplina, dążenie do celu, plany tak naprawdę dają nam wolność. Sprawiają, że czujemy się wolnymi ludźmi. Bo jeśli nic nie planujemy, to nasza droga jest chaotyczna. Co nie znaczy, że nie może być ciekawa, czy dzięki szczęściu naprawdę fajna. Ale jeśli życie układa się innymi ścieżkami niż tego chcemy. To czas zacząć planować.

Mój zrealizowany cel

Półtora roku dążyłem do celu żeby zostać programistą. Z mniejszym czy większym zaangażowniem uczyłem się coraz to nowych rzeczy. W grudniu ten cel osiągnałem. To był super dzień. Zrealizowałem swój cel. Ostatnio zaczynam czuć mały niedosyt. Bo brak mi jakiegoś wyraźnego celu. Tak długo tego chciałem i teraz rzeczywiście rozwiajam się w pracy. Koduje ciekawe rzeczy. Oczywiście chcę być coraz lepszy w tym co robię ale nie chce się też przepalić więc nie koduje bo ponocach.

Wolność

Więc brak celu (można zaczynać zdanie od więc ) doskiera naszej wolności. Teraz czas wolny oprócz trenningów. Przeznaczam w głównej mierze na gry. Przynajmniej do dzisiaj. Dziś wyznaczam kolejny cel. Chcę wstawać wcześnie rano. Zacznę od najcieższego elementu wstawania rano. Czyli chodzenie wcześniej spać bez patrzenia w telefon. Po za tym ten czas zanim zasnę spędzę na byciu trochę sam ze swoimi myślami.

Dyscyplina

Dyscyplina nie jest zasobem. To nie jest coś co się kończy. Jeśli ktoś rzucił palenie dzięki `silnej woli`, `dyscyplinie` to nie zabiera to mu tej umiejętności tylko ją wzmacnia. Dyscyplina jest takim mięśniem w mózgu, który również należy trenować. O ile łatwo przychodzi mi zebranie się na trening i lubię trenować. Bo to już jest wkalkulowane w mój tydzień. Stało się nawykiem.

Koncentracja

Często jakiś cel, który wymaga dyscypliny jak na przykład nauka programowania czy obecego języka. Wymaga też koncetracji. Koncetracja za to jest już pewnym zasobem. Na szczęście odnawialnym. Nic tak nie `boostuje` koncentracji. Jak zdrowa ilość snu. Bycię wypoczętym. I może nie na wszystkich ale na mnie bardzo dobrze działa pomodoro. Czyli 25 minut pracy przeplatane 5 minutami przerwy. Bardzo ważane jest by te pięć minut przerwy naprawdę oderwać się od wykonywanych zadań.

Synergia

Połączenie koncentracji z dyscypliną może zaprowadzić każego wprost do jego celu wystarczy po prostu zacząć to robić.

Nowy cel

Musze wyznaczyć sobie nowy cel aby moja dyscyplina i koncentracja była na wysokim poziome. Chciałem zacząć nagrywać vlogi Ale jak jest ciemno to mój sprzęt słabo sobie z tym radzi a jak jest jasno to jestem w pracy. Nie będę inwestował teraz w sprzęt do nagrywania. I też nie jestem do końca pewien czy chce nagrywać te vlogi. Z nauką nowego języka mam podobnie. Brak mi celu, dlaczego chciałbym się go uczyć. Celu który mógłbym zinternalizować.

Siema.

Byłem drugi. W podsumowaniu programu VO2 max. Trening wyglądał następująco:
4min ROW, 4min RUN, 4min AAB, 4min Burpees po każdym 3 min przerwy.
1120m 800m 72cal 54 Burpee

Co dało mi łącznie 208 punktów i pozwoliło zająć drugie miejsce na tych zajęciach. Czyli będę wpisany na tablice boksową z rekordem VO2 max.
To był mój cichy cel, ale nie wiedziałem czy jest to możliwe. Teraz wezmę udział w kolejnym programie VO2 max i chyba jestem dość zmotywowany, żeby zacząć do tego trzymać dietę.

Na dzisiaj to tyle.
Odpoczywam i cieszę się wynikiem. Od jutro mocno wracam do pracy.

Cześć,

dzisiaj temat odjedzie już całkowicie. (Bo i tak jakiegoś przewodniego tematu nie ma – może na przyszły tydzień ustalę temat przewodni?)

W tą leniwą niedziele wrzucamy na tapetę Neuroenhancement.

Neuroenhancement

Jest to usprawnianie pracy mózgu poprzez leki. Zarówno poprzez leki psychotropowe (głównie psychostymulujące) i leków prokognitywne (nootropowe).
Chciałem się zastanowić nad tym, nie na ile to działa, czy jest zdrowe. Ale nad moralnością takiego rozwiązania. O ile wspieranie się dopingiem w sporcie jest nie moralne. Tak jak oszukiwanie w innych kwestiach. To jak wyglądała by sprawa wspierania farmakologicznie pracy mózgu. Zastanawia mnie jakie konsekwencje w świecie społecznym jest w stanie to wykonać. Nie w sensie tak jak podchodzimy do kawy i trochę się nią wzmacniamy itp. Tylko czy taka farmakologiczna stymulacja mózgu była by czymś dobrym.
Zakamuflowałem tu pytanie czym jest dobro w ogóle. Bo jako filozofa trochę mnie to obchodzi. Ale z drugiej strony staram się żyć jako stoik i nie za bardzo przejmować tym co się w okół mnie dzieje. Jednocześnie spełniając swoje powinności. O tak razem z tym wyznaniem/postem/czymś przyszedł mi pomysł na następny tydzień.
A będzie to powrót to stoicyzmu. Zrobię mały research po książkach które chciałem przeczytać. Postaram się część zdobyć.
Popiszemy trochę wtedy o stoicyźmie i podejściu do życia.
Czyli o czymś co chciałem już od dawna przekazać.

Do jutra!

Już tydzień.
Dzisiaj na tapetę wjeżdża:

C8H11NO2
Czyli dopamina.
W dużym uproszczeniu (bo nie jestem chemikiem, biochemikiem itd.) sprawę należy traktować z przymrużeniem oka. Ale dopamina to bardzo niebezpieczne narzędzie naszego mózgu. Szczególnie przez system nagradzania. Strzał dopaminy to odczuwana przez nas przyjemność. Łatwo się do tego stanu przyzwyczaić a i nasz mózg wymaga natychmiastowej gratyfikacji. Dlatego tak ciężko zamiast skupić się na czymś rozwijającym ale wychodzącym po za strefę komfortu o wiele łatwiej usiąść do tego co znamy, jest proste i nagradzane przez nasz mózg strzałem dopaminy. min. TV, gry, itd. itd.
Oczywiście nie należy z niczego rezygnować. Jesteśmy dziećmi takich a nie innych czasów. Sam lubie grać w CS:GO czy PUBG itd. Ale staram się mieć nad tym kontrolę.
Teraz naszła mnie myśl.
Produktywność w naszej postmodernistycznej kulturze jest pewnym celem samym w sobie. Trzeba być produktywnym. Miliony książek o samorozwoju. Doskonaleniu. Doskonalenie i rozwój są chyba obecne w naszej kulturze już od starożytnej Grecji, przez wieki ciemne, oświecenie do teraz. Tak wieki ciemne też. Kościół dołożył sporą cegiełkę do rozwoju ludzkości. Tacy myśliciele jak Tomasz z Akwinu czy Grzegorz Berkeley… itd. itd. Nie jest to miejsce i czas na ich wymienianie.
Ale zastanawia mnie jedna rzecz czy ten ideał kulturowy nie jest nam obcy. Czy naprawdę potrzebujemy go w takiej formie a może ważniejszy jest rozwój duchowy?
Jak sądzisz jaki rozwój jest dla ciebie ważny? Co rozumiesz przez rozwój?
Ja uważam, że rozwój jest czymś naturalnym dla człowieka. Tylko nie lubię patrzeć na skomercjalizowaną sprzedawaną papkę o zwanym też couchingiem czy myśleniem magicznym.
Jest to karmienie mózgu i oszukiwanie samego siebie. Trzeba usiaść albo wstać i zacząć pracować.
Pozwolę sobie cytatem podsumować ten wpis:

… w społeczeństwie w któym tak często poszukuje się natychmiastowej nagrody i łatwego kredytu, gdzie na porządku dziennym są chwilowe mody dietetyczne i wzory szybkiego bogacenia się. Nie mamy zbyt często okazji by usłyszeć przesłanie, że wiele spraw w życiu wymaga znacznego wysiłku i poświęcenia dłuższego czasu.

To jest to co chciałem wam przekazać.

Cześć.
To już 20% celu.
1/5 za mną.
Ciężko mi się pisze. Często usuwam to co napiszę bo przemawianie nie jest moją najlepszą stroną. W jakimś sensie post to przemowa odłożona w czasie. I przeczytana w czyjejś głowie. Przemowa wielokrotnego użytku.
Nie udało mi się wstać rano. Cały byłem obolały po treningu, a zawsze jak mam zakwasy to najtrudniej mi wstać.
Za to spędziłem popołudnie z moją żoną.
Bardzo produktywny dzień w pracy. Jak zwykle taski, które wydają się trudne nie są takie jak zaczynam je wykonywać. Strach, obawa, trudność towarzyszy nam tylko przed czymś czego nie znamy.
Codzienne wykonywanie pewnej czynności to chyba najtrudniejsze zadanie z jakim miałem się zmierzyć. Przez kolejne 24 dni dalej będę pisał posty. Choć nie jest to dla mnie łatwe. Z jednej strony mam milion pomysłów o czym pisać. Ale jak tylko siadam przed klawiaturą. Problemy zaczynają narastać. Myślę, że wraz z kolejnymi dniami posty będą przychodziły coraz łatwiej. Staram się aby każdy post miał około trzy stu słów. To też dość problematyczne.
Choć kiedyś napisałem opowiadanie które zostało wyróżnione. Nawet dostałem za to nagrodę pieniężną, to było 200 zł. Całkiem sporo jak na łebka z technikum. Btw. byłem jedyną osobą z technikum, która brała udział w tym konkursie. Wszyscy byli z liceów. Potem napisałem dłuższe opowiadanie około 40 tyś znaków. nie wiem ile to słów może być. Około 2500 słów. Wcześniej dostałem też wyróżnienie za ogólnopolski konkurs artystyczny namalowanym obrazem morza. Pamiętam, że byłem z tego obrazu bardzo nie zadowolony. Choć teraz z chęcią bym go zobaczył.
Jednak życie potoczyło się inaczej i już nie maluję ani nie piszę. Znaczy piszę ale oprogramowanie. I bardzo podoba mi się to zajęcie.
Dobra czas publikować posta. Bo zostało siedem minut do północy. A nie chce się spóźnić.
Jeśli kogoś interesuje ten wątek to może kiedyś powiem o tym coś więcej. Teraz mam jeszcze chwilę na relaks i chyba w coś zagram.
Do jutra!
P.S.
314 słów 😉