Siema. Dzisiaj 20 lutego. Siedemnasty post. Spałem jakieś pięć godzin. Ale nawet nie byłem zmęczony, jednak taski nie szły zbyt dobrze dzisiaj. Jutro powalczymy i poprawimy. Zamówiłem też sobie słuchawki USB bo mam uszkodzone gniazdo na mini-jacka. Mam nadzieję, że będzie mnie znów słychać i sam będę lepiej słyszał.
Dzisiaj w kontekście zakupu, piszę o minimalizmie. Często zanim coś kupie długo się zastanawiam czy to rzeczywiście jest mi potrzebne. W większości przypadków dochodzę do wniosku, że nie. Ale np. słuchawki na nie długo nie mogłem się zdecydować. Dopiero gdy wystawiłem na sprzedaż zaległe w szafce telefonu i parę książek technicznych, które może komuś się jeszcze przydadzą, zdecydowałem się je zamówić. Kupiłem też w tym miesiącu torbę na treningi, normalnie bym się na nią nie zdecydował i chodził w starej przetartej z odpadającym ramieniem. Ale potrzebowałem torby, którą będę mógł zabrać na pokład samolotu. Bo pierwszego marca lecę do Brukseli. Chciałem też słuchawki sportowe. Ale z ich zakupem pewnie długo jeszcze się wstrzymam.
Zakup z którego jestem najbardziej zadowolony to kindle. Nic tak nie poprawiło mojego komfortu czytania w podróży. I umożliwiło przeczytanie wielu, wielu książek w znacznym komforcie. Powiedziałbym, że wygodniej niż siedząc z książką. Mam model kindla, który nic nie traci na wartości a teraz jest praktycznie nie dostępny. Kindle 5 Classic bez reklam. Chociaż sieć mam zawsze wyłączoną. Po dwóch latach sprawuje się bez żadnych zarzutów. A jedyne zarysowanie, które ma to od ziarnku piasku jak czytałem na plaży. Czytałem na plaży kompanię braci. Gdy oni lądowali na plażach Normandii.
A Ty jak planujesz zakupy? Jesteś minimalistą? Bo ja nie, ja jestem tylko sknerą 😀

Niedziela to często czas zadumy. Trochę wolniejszy dzień od reszty tygodnia.
Czy zastanawiałeś się kiedyś co to jest dobro? Z wykształcenia jestem filozofem. Znaczy skończyłem filozofię, znam jej historię główne nurty etc. Tak więc postaram się zaczepić cię intelektualnie.
Wykonaj pewien eksperyment myślowy. Czy wiesz co to jest dobro? Albo co jest dobrym uczynkiem? Cześć może odpowiedzieć no pomoc komuś jest dobra na przykład. Ok. Ale spróbuj iść dalej i zdemontuj swoje przekonania (nie mówię, że jest zła – to tylko eksperyment) skąd wiesz co jest dobre a co złe? Na jakiej mocy oceniasz coś?
Po części jest to wpisane w kulturę. Dobre zwyczaje, zachowania, wzorce, reguły, presja społeczeństwa itd.
Po części jest to wpisane w naturę człowieka. Genetyka, mózg, behawioryzm małp itd.
Ale co dzisiaj sobie uświadomiłem. Mniej lub bardziej bo zawsze różnie to do mnie dociera.
Ten problem według Wittgensteina jest problemem języka. Chyba Wittgensteinowi o to chodziło, że wszystkie problemy filozoficzne powstały na gruncie języka.

Granice mojego języka są granicami mojego świata

Nagłówek na koniec bo to ważny cytat z Wittgensteina. Kiedyś na studiach powiesiliśmy mem z jego zdjęciem i podpisem “znajdź sobie uczciwą pracę”. Bo tak właśnie można podsumować filozofię Wittgenstaina.

Jak to jest być na półmetku?

W większości czuję ulgę. Podoba mi się sam pomysł dziennika, codziennej pracy. Jak i ćwiczenia wytrwałości ale jestem w połowie i ciągle brak mi w głowie pomysłów na codzienne wiadomości. Ciężko wyrzucić coś z siebie w zjadliwej formie. Szczególnie gdy nie jest się obdarzonym lekkim piórem. Używa skrótów myślowych itd. Jest to forma wyćwiczenia się w tym.
O wiele łatwiej było by mi pisać dużo na tematy techniczne. Zrobić jakiś poradnik. Video-tutorial. Choć z racji, że w pracy spędzam osiem godzin, potem trening, dojazdy i powrót. Czas na rodzinę, dla siebie. Ciężko było by mi to pogodzić. Postaram pisać się dalej na tematy ogólne i tworzenie mini dziennika. Bo taki był cel.

50% celu.
Patrzę w tył, patrzę w przód. Może już będzie łatwiej?

A Ty próbowałeś coś tworzyć przez 30 dni z rzędu?

Siema.
Wychodzę z choroby w weekendem nadrabiam małe zaległości z pracy. Myślę, że od poniedziałku wracam na treningi. To coś czego najbardziej mi brakowało w tym tygodniu.

<h4>To nie jest blog o samorozwoju</h4>

Gdyby ktoś zdążył tak pomyśleć po poprzednich postach. One służą głównie mnie za dziennik. Publiczny bo testuje sobie takie rozwiązanie. Nie pisałem jeszcze tego tutaj. 1 Marca lecimy do Brukseli a stamtąd jedziemy do Lille do Francji. Nie mogę się doczekać tego wyjazdu. Lubię mieć coś zaplanowane i na to czekać. Postaram się już teraz przed wyjazdem wymyślić kolejny cel czy wydarzenie na ktore bede czekał. dzisiaj piszę post z telefonu i jest to tak bardzo nie wygodne…

Sto słów i już nie wiem o czym pisać.

Czytam świetna trylogie ‘wspomnienie o przeszłości ziemi’. Wracam do książki i kładę się wcześniej niż zazwyczaj bo ostatnio chodzę spać o drugiej…

 

<h3> Czemu wyznaczenie celu jest ważniejsze niż osiągnięcie go </h3>
By zrealizować mój wyznaczony cel. Wyjazd do USA. Muszę się odpowiednio przygotować. Między innymi poprawić angielski, mam lepszą motywację do rozwoju swojej kariery itp.
Więc w trakcie realizacji tego celu moje umiejętności się poprawią i gdy zobaczę, że to jest dla mnie nie odpowiednie. Bo wole mieszkać gdzie indziej albo zajmować się czymś innym. To czas jaki zainwestowałem w dążenie do tego celu się zwróci. Będę bliżej kolejnego celu bo już zainwestowałem w siebie.
Ok. A co jęsli mój nowy cel będzie diametralnie inny? Nie ma nic wspólnego z przeprowadzkami a jest to np osiągnięcie jakiś konkretnych wyników sportowych.
I tak będziesz bliżej osiągnięcia tego celu niż jakbyś nic nie robił.
Z kilku powodów:
– wiesz już jak inwestować swój czas
– masz wyćwiczoną wytrwałość i determinację
Powoli zaczynam rozumieć czemu MiroBurn rzucił wyzwanie by tworzyć coś przez 30 dni.
To buduje wytrwałość i uświadamia mi powoli, że mogę osiągąć każdy cel jaki sobię wybiorę. Przez chwilę nie wiedziałem jaki cel sobie wyznaczyć.
Ale wystarczy, że pomyślałem nad tym chwilę. Tak wyjazd do stanów to coś czego bardzo chcę. A nawet jeśli zmienię zdanie to nic nie stracę a zyskam bardzo dużo.
<h3>Sekret</h3>
Sekret jest bardzo prosty i nie polega na żadnym magicznym myśleniu i przyciąganiu do siebie czegoś tylko przez myślenie o tym. Sekret polega na działaniu! To tak proste a jednocześnie tak trudne. O wiele łatwiej czytać kolejną książkę o myśleniu-życzeniowym niż wziąć się naprawdę do roboty i działąć. W żadnym wypadku nie chce być brany za coucha bo to coś co bardzo mnie odraża. A może tylko pewna nachalna część tego środowiska mnie odraża. Nie ważne.
Sekret jest bardzo prosty.
Just do it.

 

P.S.
Dawno nie wrzucałem procentów, 43,333% celu zrealizowane.
Lubię liczby.

Mam nowy cel na liście

A jest nim wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Na Florydę albo do Kaliforni. Dzięki temu mam kolejna motywację co muszę robić aby ten cel osiągnąć.
Cel jest dość odległy bo datę realizacji wyznaczam za pięć lat.

Teraz czas na:

DEKONSTRUKCJA

Czyli co musze zrobić by ten cel osiągnąć. A no przedewszystkim należy podszkolić się w języku angielskim. Dla własnego komfortu. Musze otworzyć się na mówienie po angielsku.
Zapisujemy:
1. Angielski – codziennie słuchanie wiadomości/podcastów/audiobooków przez minimum piętnaście minut po angielsku.
Kolejną rzeczą, która może pomóc mi w wyjeździe to moja scieżka zawodowa. Pracuje jako programista, ale by pracować w stanach warto mocniej uderzyć w swoją ściężkę rozwoju. Bo jak do USA to chcę trafić do naprawdę dobrego miejsca.
Więc oprócz pracy będę rozwijał się poprzez codziennę czytanie newsów technicznych, sprawdzenie rozwiązań i pisanie kodu. Bedę też udostępniał go publicznie. Tak by materiały szkoleniowe trafiały do wszystkich zainteresowanych. Będzie to duży przekrój technologi.
Mam głowę pełną pomysłów co trochę blokuje działanie.

DONE IS BETTER THAN PERFECT

Czyli jak wyrzucić zbędne pomysły z głowy i zająć się tylko tym co teraz może mnie przybliżyć do celu. Tak jak te posty nie są idealne. Ale publikuje je codziennie i wiem, że dzięki temu będą coraz lepsze.

Tak więć biorę się do pracy!